Nastał listopad, a wraz z nim pogody coraz mniej VFRowe. Dobre przygotowanie pilotów i znakomicie wyposażony samolot, znacznie zwiększają bezpieczeństwo wykonywanych operacji lotniczych….. Nie zawsze te dwa czynniki gwarantują dolecenie do celu w zamierzonym terminie, ale dzięki temu nasz SportStar miał okazję odwiedzić lotnisko Kraków Balice 😉

Wystartowaliśmy z Laszek będących na granicy złej pogody – północ nie umożliwiała lotów VFR, a południe jak najbardziej (pomimo obecnego zamglenia). Po analizie prognoz pogody, które przewidywały, że nad Laszkami pogoda będzie się poprawiać w ciągu dnia, wybraliśmy się na Żar. Pomimo, że na ziemi było 2 stopnie, na 3500ft było już 12, a inwersja pozwoliła oglądać Tatry praktycznie zaraz po starcie. Lot w tamtą stronę, to bajka, jak na fotografiach poniżej.

IMG_20151105_124244

IMG_20151105_124310 IMG_20151105_132827

IMG_20151105_132846

DSC_0033

Zabawa zaczęła się po starcie z Żaru – nasz kontakt na miejscu meldował brak możliwości lądowania w Laszkach ze względu na mgłę – trudno, lecimy do Rzeszowa, dostaliśmy świeżego METARa z informacją, że tam są warunki VFR spec, a my na tę okazję złożyliśmy plan lotu przed startem. Po nieco ponad pół godzinie lotu dostaliśmy nowego METARa, a wraz z nim informację, że lotnisko EPRZ przestało przyjmować samoloty komunikacyjne, co oczywiście znaczyło, że nas też nie przyjmie….. Z pomocą FISu ustaliliśmy, że Krosno powinno być w obszarze dobrej pogody, ale jest na granicy mgły, a my już nie mieliśmy czasu na lot do Krosna i ewentualny powrót do Krakowa przed zachodem (na wypadek, jakby w Krośnie pogoda się pogorszyła). Zdecydowaliśmy się na Kraków.

Pobiednik….. pomimo dobrego METARa z Balic okazał się poza możliwością lądowania – gruba warstwa mgły przykrywała całe lotnisko. Po przestudiowaniu AIP nowego dla nas lotniska EPKK (AIP zawsze mamy na pokładzie w formie elektronicznej – na glass cockpicie), poprosiliśmy o przejście na zbliżanie i lądowanie w Balicach. Zbliżanie ustawiło nas w kolejce do lądowania pomiędzy Airbusami i Boeingami prosząc, aby jak najdłużej utrzymywać jak największą prędkość. W razie “W” wstroiliśmy ILSa i kontynuowaliśmy lot na pełnym gazie 🙂 Po odleceniu 5km od Pobiednika gruba warstwa mgły rozrzedziła się umożliwiając obserwację ziemi znajdującej się dokładnie pod nami. Lądowanie odbyło się na pasie 25 z widocznością ziemi. Fakt, że w zbiornikach mieliśmy paliwa na zdrowo ponad 3h lotu (więcej niż 600km z zapasem) sprawiły, że zaczęliśmy żartować kontynuując podejście, że jakby się pogoda pogorszyła, to lecimy odwiedzić Pragę – tam też jeszcze nie byliśmy. Po skołowaniu, marszałek zaprowadził nas na stanowisko 17, gdzie SP-AZI nocował wśród Cessny Citation i Beech Kinga, a w całkiem niedalekim sąsiedztwie Boeingów Ryanaira i Airbusów EasyJet. My skorzystaliśmy z handlingu i udaliśmy się do miasta na zwiedzanie 🙂

DSC_0041

DSC_0051

DSC_0055
DSC_0057

IMG_20151105_160757

IMG_20151105_160758

IMG_20151105_160808
IMG_20151105_160634

IMG_20151105_160507

IMG_20151105_160428

Następnego dnia stawiliśmy się na briefingu rano, ale warunki meteo na wschód od Krakowa nie pozostawiały złudzeń – chwilę poczekamy na start. Zenek miał na tablecie Gwiezdne Wojny, więc zaczęliśmy oglądać 🙂 Dopiero około 12 pogoda w Rzeszowie pozwoliłaby nam na lot VFR spec i wtedy podjęliśmy decyzję, że lecimy. Handling przez bramkę numer 12 zabrał nas do samolotu. Start nastąpił około godziny 13, a odlot z EPKK pozwolił nam jeszcze na zwiedzenie Kopca Kościuszki i Zamku na Wawelu. Część lotu musieliśmy pokonać Over Top, ciesząc oczy wspaniałym widokiem słonka. Później zostało tylko znaleźć dziurę powrotną na dół i spokojnie wylądować w Laszkach.

IMG_20151106_130842

IMG_20151106_130906

IMG_20151106_130931

IMG_20151106_131019

IMG_20151106_131449

IMG_20151106_131801

IMG_20151106_134138

IMG_20151106_134209

IMG_20151106_134226

IMG_20151106_135455

IMG_20151106_135400

IMG_20151106_141956

IMG_20151106_143640

IMG_20151106_143635

IMG_20151106_135546